Problem wpływu klimatu wysokogórskiego na organizm

WzmiankiProblem wpływu klimatu wysokogórskiego na organizm człowieka o zabójczym dla człowieka wpływie „powietrza wysokich gór” można również znaleźć w XVI-wiecznych zabytkach piśmienniczych Tadżyków.

Problem wpływu klimatu wysokogórskiego na organizm człowieka przewija się często przez pamiętniki i prace podróżników, geografów i wojskowych – badaczy Azji Środkowej, którzy żyli i działali w drugiej połowie ubiegłego stulecia. I tutaj spostrzeżenia dotyczą dwu zjawisk: ubytku sił podczas pobytu na dużych wysokościach (niektórzy autorzy podkreślają trudności w oddychaniu) oraz stopniowego ustępowania tych objawów w miarę przedłużania pobytu w górach. Tak np. P.P. Siemienow-Tjanszanskij – znany geograf rosyjski – pisze w swoich wspomnieniach opublikowanych w latach 1858 i 1860, dotyczących jego wypraw w wysokie góry Azji Środkowej, o miejscach, w których „oddychać jest trudno, a przeżyć można nie dłużej niż przez pół godziny”. Pisze też, że w rejonie Issyk-Ata poczuł się dobrze dopiero po kilku tygodniach stacjonowania na tej wysokości – niewątpliwy efekt aklimatyzacji wysokościowej. Inny, równie znany geograf N.M. Przewalski opisał w roku 1873 szereg objawów choroby wysokogórskiej, jak ją dzisiaj nazywamy, które stwierdził u siebie: nudności i wymioty, uczucie ociężałości, trudność w poruszaniu się, bóle i zawroty głowy. Dziesięć lat później N. Zeland, lekarz badający warunki życia w górach Tien-szan, opisał szczegółowo objawy dolegliwości występujących u przybyszy do tych rejonów: pobudliwość nerwową, migreny, kołatanie serca, bezsenność i in. Obrazowo przedstawił ogromną podatność na zmęczenie, występujące nawet przy niewielkich wysiłkach – nie był w stanie utrzymywać przez dłuższą chwilę binokli przy oczach, odczuwał tak wielkie zmęczenie ręki. Specjalista wojskowy B.Ł. Tagiejew w ciągu 12 lat pobytu w Turkiestanie wielokrotnie brał udział w wyprawach w góry Pamir. W książce wydanej w roku 1860 pisał on m.in. o tym, jak żołnierze oddziału, któremu towarzyszył, po osiągnięciu wysokości 4270 m zatrzymywali się i padali na śnieg, „chwytając rozrzedzone powietrze pełną piersią, jak wyciągnięta z wody ryba”. Na wysokości 5200 m konie ustawały, a ich oddychanie przypominało „pracę maszyny parowej”.

Leave a Reply