Oddychanie „rozrzedzonym” powietrzem wysokich gór

Już w tamtych czasach zwracano uwagę na różnice w tolerowaniu wysiłków fizycznych w wysokich górach między przybyszami z krajów położonych niewiele ponad poziomem morza i mieszkańcami rejonów wysokogórskich. Tak np. podróżnik i geograf rosyjski W.F. Nowicki w opisie odbytej przezeń w roku 1898 wyprawy z Pendżabu przez Kaszmir do Turkiestanu pisze o tym, że na wysokości 4570- -5480 m towarzyszący wyprawie tubylcy szli lekko, bez zmęczenia, nie skarżąc się na zadyszkę, podczas kiedy on sam musiał często zatrzymywać się dla „zaczerpnięcia powietrza” i chociaż krótkiego wypoczynku.

Opisów takich można by cytować wiele i wiele ich zna każdy czytelnik sprawozdań z wypraw wysokogórskich. Tutaj przytoczone zostały dla uzmysłowienia, jak dawny i aktualny od wieków jest problem zależności życia człowieka od środowiska, w którym się on znajduje. Opisy tego rodzaju uzmysławiają również, jak dawno starano się opisać i zrozumieć czynniki środowiska wysokogórskiego, które decydowały o ograniczeniu możliwości życia człowieka na dużych wysokościach. Do dzisiaj aktualne są dawne rejestry tych czynników: „rozrzedzone” powietrze, niska temperatura, niska wilgotność powietrza. Dziś rejestry te uzupełniamy, ale ich nie zmieniamy.

Mimo iż od tak dawna wiedziano, że oddychanie „rozrzedzonym” powietrzem wysokich gór wywołuje objawy chorobowe i że zapobiec im można przez stopniowe przystosowywanie się do takich warunków, dopiero w połowie XIX w. podjęto głębsze badania fizjologiczne dotyczące obrazu i mechanizmów powstawania zaburzeń czynności organizmu pod wpływem niedotlenienia wysokościowego oraz rozwoju aklimatyzacji wysokościowej.

Leave a Reply