Obciążenia emocjonalne a choroby cywilizacyjne

Zestawienia i statystyczne porównania częstości występowania tzw. chorób cywilizacyjnych z charakterystyką psychologiczną zapadających na nie ludzi i u ludzi, wśród których choroby te występują rzadziej, nasuwają podejrzenie, że podatność na nie ma związek z typem reagowania emocjonalnego. Znaczyłoby to, że wegetatywne reakcje emocjonalne, występujące stale w życiu codziennym człowieka i nie wykorzystywane jako ogniwo mechanizmu adaptacji do środowiska, są nie tylko reakcjami bezskutecznymi, zgoła zbędnymi, ale mogą stawać się czynnikiem współdziałającym w patogenezie niektórych chorób.

Gdyby podejrzenie takie okazało się słuszne, pociągnęłoby za sobą (a przynajmniej powinno pociągnąć) konsekwencje w odniesieniu do leczenia, a przede wszystkim profilaktyki tych chorób. Trzeba to podkreślić: do dzisiaj jeszcze jest to hipoteza. Hipoteza od pewnego czasu co roku wzmacniana przez wyniki nowych prac badawczych, zyskująca coraz liczniejszych zwolenników wśród specjalistów z zakresu kardiologii i epidemiologii chorób cywilizacyjnych, ale wciąż jeszcze nie udowodniona i wciąż napotykająca krytykę, dotyczącą zarówno czystości metodycznej badań, na wynikach których opiera się, jak i niejasności ewentualnego mechanizmu patogennego wpływu emocji.

Pierwszy z tych zarzutów jest kłopotliwy i trudny do odparcia. Rzeczywiście, badaniom dotyczącym tego problemu można sporo zarzucić – już obiektywne określenie sylwetki psychicznej człowieka, jego wrażliwości emocjonalnej itp. jest prawie niemożliwe do wykonania w ścisły sposób, zwłaszcza w badaniach masowych, a takie są niezbędne do uchwycenia ewentualnego związku podatności na chorobę z tą sylwetką. Nie ma idealnych, pewnych absolutnie kryteriów oceny podatności emocjonalnej człowieka i w stosunku do każdych kryteriów można wysunąć takie czy inne zastrzeżenia. Nawet po stwierdzeniu związku podatności na chorobę z sylwetką emocjonalną niezmiernie trudno jest ustalić z całą pewnością, czy związek ten ma charakter przyczynowy, a jeżeli nawet ma, to co zależy od czego – rozwój choroby od pobudliwości emocjonalnej, czy pobudliwość od rozwoju istniejących już, ale nie definiowanych subiektywnie objawów choroby, objawów modyfikujących już czynności układu nerwowego, ale nie sięgających jeszcze progu wrażliwości subiektywnej. Są to wątpliwości istotne, ale trzeba sobie zdawać sprawę i z tego, iż wynikają one z samej natury przedmiotu badań i że nie należy oczekiwać szybkiego ich przezwyciężenia. Znaczenie praktyczne odpowiedzi na pytanie o czynniki współdziałające w rozwoju chorób cywilizacyjnych jest tak wielkie, że wydaje się uzasadnione co najmniej poważne traktowanie wyników badań dotyczących tych zagadnień, o ile zostały one przeprowadzone w sposób poprawny z punktu widzenia ogólnej metodologii badań i z wykorzystaniem możliwie najlepszych dostępnych metod pomiarowych i analizy matematycznej wyników.

Leave a Reply