Losy rozbitków na morzu

Do najbardziej kontrowersyjnych zagadnień należała kwestia, która do dziś jeszcze od czasu do czasu wzbudza nie bardzo uzasadnione dyskusje: czy picie wody morskiej może przedłużyć życie w obliczu głębokiego odwodnienia organizmu spowodowanego utratą wody przez skórę i płuca, przy braku możliwości wyrównywania tych strat.

Z przytoczonych wyżej opisów losów rozbitków na morzu wynika konkluzja, że picie wody morskiej raczej pogarsza stan organizmu, niż rokuje jego poprawę. W składzie wody morskiej wprowadzane są do organizmu sole w stężeniu znacznie przewyższającym stężenie soli w płynach ustrojowych i – co najważniejsze – przewyższającym maksymalne stężenie soli w moczu. Dla usunięcia więc z organizmu soli przyjętej w składzie wody morskiej organizm człowieka nie tylko traci całą wypitą wodę, ale dodać jeszcze musi do moczu własną wodę. W warunkach odwodnienia pogarsza to naturalnie stan organizmu (patrz też str. 209).

Można przeprowadzić orientacyjną, przybliżoną kalkulację: jeżeli przyjąć, że woda „otwartego oceanu” zawiera sole w stężeniu odpowiadającym 3,2% zawartości chlorku sodu, i jeżeli nerki człowieka nie mogą wytwarzać moczu o stężeniu większym niż odpowiadające 2,0% roztworu chlorku sodu, to człowiek, który wypił 100 ml wody morskiej, musi wydalić 160 ml moczu, aby usunąć z organizmu całą ilość soli przyjętych w wypitej wodzie.

Niektórzy badacze tych zagadnień zwracają jednak uwagę na możliwość wykorzystania wody morskiej do walki z postępującym odwodnieniem organizmu w niektórych sytuacjach. Do najbardziej aktywnych zwolenników takiego poglądu należy znany żeglarz francuski, lekarz, autor interesujących książek opisujący swoje wyprawy morskie – Alain Bombard. W przetłumaczonej na język polski książce badacz ten po opisie 65-dniowej podróży, jaką odbył w prymitywnych warunkach na lodzi (dinghby) „Heretyk” między Wyspami Kanaryjskimi i Antylami w roku 1952, stwierdza, że przez pierwsze 14 dni od opuszczenia Monaco pił wodę morską, a później – sok wyciśnięty z ryb, uzupełniając to planktonem, głównie jako źródłem witaminy C. Powierzchowność tych stwierdzeń nie pozwala na głębszą ocenę ich wartości – wiadomo, że Bombard miał ze sobą pewien zapas wody, a później korzystał także z wody deszczowej (zawierającej znikomą ilość soli). Inny jeszcze badacz francuski (G. Aury) przedstawi! wyniki badań przeprowadzonych na kilkunastu ochotnikach, którym dawał do picia małe, częste porcje wody morskiej (50 ml 10 razy dziennie). Większość ich nie skarżyła się w ciągu trzech dni na żadne istotne dolegliwości. Trzeba jednak wziąć tu pod uwagę fakt, że nie byli to ludzie odwodnieni. Picie przez nich wody morskiej nie wywoływało głębszych efektów niż pierwszy okres odwodnienia organizmu.

Leave a Reply