Istnienie aklimatyzacji wysokościowej

Bodaj pierwszą jasną wzmiankę wraz z pierwszym opisem choroby wysokogórskiej zamieszczono w książce jezuity hiszpańskiego, ojca Jose de Acosta, który w roku 1570 przybył do Peru, przekroczy! Andy i osiedli) się jako misjonarz na wyżynie Altiplano. Obserwacje dotyczące różnych aspektów życia mieszkańców tego należącego do najwyższych zamieszkanych rejonów świata opublikował w wydanej w 20 lat później w Sewilli książce Historia Natural y Moral de las Indias, przełożonej na język angielski i później wznawianej. Opisuje w niej objawy występujące u mieszkańców nizin, którzy po raz pierwszy osiągają tę wysokość (dzisiaj zaliczamy je do objawów choroby wysokogórskiej), tłumacząc, że są one wynikiem oddychania „rzadkim i delikatnym powietrzem”, pisze też o tym, że nie występują one u ludzi, którzy przez pewien czas przebywali na wysokościach pośrednich. Przedstawia więc wyraźnie efekt aklimatyzacji.

Warto o tych wczesnych zapisach obserwacji dotyczących występowania bardzo złożonych zjawisk fizjologicznych przypomnieć z myślą o tym, jak bystrość spojrzenia na otoczenie zastępowała niegdyś brak metody myślenia naukowego i jakiejkolwiek techniki pomiarowej. Myśl ta jeszcze nieraz przewinie się przez tekst tej książki – właściwie zawsze w tych miejscach, w których będzie mowa o dawniejszych i bardzo dawnych pokoleniach badaczy (choćby jeszcze taką nazwą ich nie określano).

Ismienie aklimatyzacji wysokościowej nie było zresztą do niedawna ani czymś oczywistym dla fizjologów, ani nawet powszechnie akceptowanym jako zjawisko, którego występowanie potwierdzono doświadczalnie. Jeszcze w roku 1925 Joseph Barcroft – jeden z najznakomitszych badaczy i najbardziej bystrych obserwatorów w historii fizjologii pisał o tym, że nie istnieje coś takiego jak człowiek zaadaptowany do życia na dużej wysokości i że każdy, kto tam przebywa, cierpi na upośledzenie sprawności umysłowej i fizycznej. Okazało się jednakże, że rację mieli obserwatorzy życia sprzed 400 lat.

Leave a Reply