Genetyczna predyspozycja do nadciśnienia

W świecie współczesnych zakładów przemysłowych, zatłoczonych urzędów i sklepów, źle izolowanych akustycznie mieszkań itd. hałas staje się jednym z najbardziej niebezpiecznych wpływów środowiskowych. W przeciwieństwie do wielu innych wpływów otoczenia u człowieka nie rozwija się adaptacja fizjologiczna do hałasu. Coraz bardziej oczywista staje się więc słuszność stwierdzenia Roberta Kocha z końca ubiegłego wieku. ,, …Nadejdzie kiedyś czas, gdy ludzkość będzie musiała rozprawić się z hałasem równie stanowczo, jak dziś rozprawia się z cholerą i dżumą”.

W świetle tych uwag i znanego każdemu pragnienia ciszy może okazać się zaskakujące stwierdzenie, że pozbawienie organizmu działania bodźców akustycznych (deprywacja akustyczna) niesie w sobie również zagrożenie dla zdrowia.

Kiedy wspomniane wyżej szczury z genetyczną predyspozycją do nadciśnienia umieszczono w specjalnych pomieszczeniach dźwiękoszczelnych, reagowały znacznie szybszym rozwojem choroby niż zwierzęta żyjące w zwykłych warunkach laboratorium. Wysunięto przypuszczenie, że bodźce dźwiękowe podtrzymują toniczne hamowanie ośrodków podwzgórza przez komórki nerwowe leżące w tzw. hipokampie. Miałoby to powodować takie zachwianie w nerwowej kontroli czynności gruczołów dokrewnych, które prowadziłoby do przyspieszenia rozwoju nadciśnienia.

Jeżeli różnorodność sygnałów akustycznych zmniejsza się lub poziom nasilenia zwykłego, „codziennego” hałasu obniża się poniżej pewnej wartości, występować mogą negatywne zmiany emocjonalne i towarzyszące im zakłócenia w czynności układu nerwowego i wewnątrzwydzielniczego. Cisza może być dla organizmu równie alarmująca jak nadmierny hałas. Do takich wniosków prowadzą badania na zwierzętach.

Leave a Reply