Cena przetrwania – fizjologiczny koszt adaptacji cz. II

Powstaje od razu pytanie, co to znaczy większy (lub mniejszy) „fizjologiczny koszt adaptacji” z punktu widzenia zarówno aktualnego stanu, jak i odległych losów człowieka. Czy pokrywanie większych „kosztów fizjologicznych” adaptacji powoduje wyczerpywanie się jakichś jej zasobów? Czy przyspiesza tempo starzenia się organizmu – utratę sprawności mechanizmów adaptacyjnych? Zdaniem autora, odpowiedź na te pytania jest negatywna. Omówiony był wcześniej odmienny pogląd profesora Hansa Selyego, twórcy fizjologicznej koncepcji stresu, dość często przytaczany, zwłaszcza przez niespecjalistów. Selye przyjmuje istnienie organicznego „potencjału adaptacyjnego” organizmu człowieka i zależność wyczerpywania się tego potencjału od intensywności korzystania z niego. Zdaniem autora nie ma danych doświadczalnych, które potwierdzałyby słuszność tej hipotezy w odniesieniu do mechanizmów fizjologicznej adaptacji.

Większy „fizjologiczny koszt adaptacji” powoduje natomiast doraźne zbliżenie się do jej granic, zmniejszenie „marginesu bezpieczeństwa” i mniejszą możliwość sprostania dodatkowemu obciążeniu. Znajduje to wyraz w doraźnym obniżeniu sprawności organizmu, głębszym zmęczeniu itd.

Można naturalnie zastanowić się i nad tym, czy odległość między aktualnym a maksymalnym obciążeniem mechanizmów adaptacyjnych ma większe znaczenie, jeżeli nie grozi osiągnięcie lub przekroczenie jej granic. Czy wspomniany „margines bezpieczeństwa” ma znaczenie u ludzi, u których osiągnięcie bezwzględnych granic adaptacji jest nieprawdopodobne. Sporo danych doświadczalnych przemawia za tym, że jest tak istotnie, chociaż dane te nie wystarczają, aby wytłumaczyć, dlaczego tak jest.

Leave a Reply