Archive for the ‘Zdrowie’ Category

Badania biologicznych wpływów deprywacji akustycznej

Nasuwa się pytanie, czy podobnie reaguje człowiek? Zdaniem niektórych badaczy – podobnie. Według profesora G. Lehmanna minimalne, „niezbędne” dla dobrego samopoczucia nasilenie wpływów akustycznych trudno określić, jest ono bardzo różne u różnych ludzi, orientacyjnie jednak można przyjąć za taką granicę 20-30 decybeli w warunkach spoczynku oraz 40-60 decybeli w warunkach aktywności. Taki poziom wpływów akustycznych ma być percepowany i uświadamiany sobie przez większość ludzi nie wtedy, kiedy działa, ale wtedy, kiedy znika. Uciążliwy ma być brak takiego „szumu środowiska”, a nie jego działanie.

Czytaj dalej »

Aminy katecholowe – kontynuacja

Aminy katecholowe, zarówno te, które docierają z krwią, jak i te, które zostają uwolnione lokalnie z zakończeń nerwów współczulnych, wpływają też na przemianę materii w tkance tłuszczowej. Powodują one mianowicie uwolnienie wolnych kwasów tłuszczowych z trójglicerydów, tłuszczów zapasowych nagromadzonych w komórkach tłuszczowych (adipocytach). Kwasy tłuszczowe przechodzą do krwi, gdzie stężenie ich wzrasta. Związki te mogą być wykorzystywane przez mięśnie jako źródło energii (patrz str. 12). W stanach emocji zwiększa się więc nie tylko zaopatrzenie mięśni w glukozę, ale i w alternatywne źródło energii do ich pracy – kwasy tłuszczowe.

Czytaj dalej »

W kierunku środowiska optymalnego cz. II

Dość dobrze znane są np. granice dopuszczalnych stężeń w powietrzu substancji toksycznych, przed przekroczeniem których nie występują cechy zatrucia tymi substancjami. W Polsce wymagania pod tym względem są bardzo wysokie. Mimo to nie ma nieraz pewności, czy wieloletnie narażenie na subtoksyczne stężenie różnych substancji chemicznych jest obojętne dla zdrowia. Inny przykład. Dr P.H. Beales prowadził na początku lat sześćdziesiątych badania nad wpływem nie kontrolowanego hałasu miejskiego na słuch. Znalazł on w Sudanie grupy koczowników pustynnych, które nie zetknęły się w ogóle w życiu z hałasem zależnym od technicznej działalności człowieka. Porównał ostrość słuchu u tych ludzi, w różnym wieku, z ostrością słuchu u Amerykanów pracujących w zakładach, w których natężenie hałasu było znacznie niższe od dopuszczalnego. Słuch Sudańczyków w wieku 70-79 lat był lepszy niż Amerykanów w wieku 30-39 lat. Autor różnicę tę wiąże z wieloletnim narażeniem Amerykanów na hałas o natężeniu nie przekraczającym ustalonych norm, nie wywołujący szybkich, drastycznych zmian słuchu, ale upośledzający go stopniowo, w ciągu wielu lat.

Czytaj dalej »

Fizjologiczny koszt adaptacji

Fizjologiczny koszt adaptacji zwiększa się w miarę starzenia się organizmu. Ta utrata zdolności przystosowawczych jest jedną z najbardziej stałych cech starzenia się. Choć poznanie istoty tego procesu jest sprawą jeszcze chyba odległej przyszłości, nie ulega wątpliwości, że jest on wewnętrzną cechą organizmu. Wszystkie procesy fizjologiczne związane ze wzrostem, rozwojem i starzeniem się organizmu są sprzężone z upływem czasu. W tym sensie organizm staje się „kalendarzem zaznaczającym upływ czasu, choć nie wiadomo, co odwraca jego karty” (R.W. Brauer). Na pewno trudno byłoby zestawić ze sobą czas biologiczny i czas astronomiczny. Tym więcej pozostaje możliwości na to, aby na „upływie czasu biologicznego” odcisnęły piętno wpływy środowiska. Z punktu widzenia tematu tej książki ważny jest właśnie problem wpływu czynników środowiskowych na starzenie się organizmu. Stary problem „naturę or nur turę” w świetle wyników współczesnych badań nie daje się rozstrzygnąć na korzyść żadnej z tych alternatyw. Trzeba przyjąć, że obie są słuszne. Zatem środowisko, sposób życia mogą wywierać wpływ na rozwój procesu starzenia się organizmu człowieka.

Czytaj dalej »

Genetyczna predyspozycja do nadciśnienia

W świecie współczesnych zakładów przemysłowych, zatłoczonych urzędów i sklepów, źle izolowanych akustycznie mieszkań itd. hałas staje się jednym z najbardziej niebezpiecznych wpływów środowiskowych. W przeciwieństwie do wielu innych wpływów otoczenia u człowieka nie rozwija się adaptacja fizjologiczna do hałasu. Coraz bardziej oczywista staje się więc słuszność stwierdzenia Roberta Kocha z końca ubiegłego wieku. ,, …Nadejdzie kiedyś czas, gdy ludzkość będzie musiała rozprawić się z hałasem równie stanowczo, jak dziś rozprawia się z cholerą i dżumą”.

Czytaj dalej »

Tlen w powietrzu pęcherzyków płucnych

Wspomniano na wstępie tego rozdziału o znaczeniu badań nad wpływem hipoksji wysokościowej i fizjologicznych mechanizmów przystosowania do niej dla lepszego zrozumienia patologii ludzkiej. Ludzie cierpiący na przewlekłą niewydolność oddechową, ludzie z niektórymi wrodzonymi wadami serca, przebiegającymi z sinicą, są przewlekle narażeni na działanie obniżonej zawartości tlenu we krwi. Okazuje się, że występuje u nich podobne jak u ludzi stale żyjących w wysokich górach zmniejszenie reakcji oddechowej na obniżenie prężności tlenu we krwi, np. na dodatkowy bodziec hipoksemiczny: ta słabsza reakcja staje się przyczyną pewnych objawów ze strony układu oddechowego u tych chorych. W niektórycłTprzypadkach, po chirurgicznej korekcji wrodzonej wady serca, przywracającej prawidłową prężność tlenu we krwi, zastępowało to zniesienie wrażliwości mechanizmu kontroli oddychania na hipoksemię. Jest zatem możliwe, że mechanizm powstawania tego objawu jest podobny, niezależnie od tego czy występuje w wyniku wieloletniego narażenia na hipoksję wysokościową, czy narażenia związanego z patologią układu oddechowego czy sercowo-naczyniowego.

Czytaj dalej »

Niedostatki koncepcji stresu

Słowo „stres” jest równie często używane, jak rzadko dokładnie definiowane. Zyskało ono sobie szeroką popularność w związku z koncepcją profesora Hansa Selyego, uczonego kanadyjskiego węgierskiego pochodzenia. Koncepcja ta dotyczyła właśnie znaczenia stresu jako mechanizmu odpowiedzi organizmu na obciążenia różnej natury, a zwłaszcza znaczenia stanu, który Selye określił tym mianem, w patogenezie różnych chorób. Półpopularne i popularne artykuły i książki Selyego – zresztą napisane z talentem i pobudzające wyobraźnię – oraz jego liczne odczyty i wykłady wygłaszane w różnych krajach świata (także w Warszawie) przyczyniły się do tego, że interpretacja wielu zjawisk fizjologicznych w kategoriach reakcji stresowych i dopatrywanie się w różnych zaburzeniach czynności organizmu skutków lub przejawów stresu stało się w pewnym okresie szczególną modą. W niektórych dziedzinach nauk o człowieku i w niektórych środowiskach moda ta utrzymuje się do dzisiaj.

Czytaj dalej »

Obciążenia emocjonalne a choroby cywilizacyjne

Zestawienia i statystyczne porównania częstości występowania tzw. chorób cywilizacyjnych z charakterystyką psychologiczną zapadających na nie ludzi i u ludzi, wśród których choroby te występują rzadziej, nasuwają podejrzenie, że podatność na nie ma związek z typem reagowania emocjonalnego. Znaczyłoby to, że wegetatywne reakcje emocjonalne, występujące stale w życiu codziennym człowieka i nie wykorzystywane jako ogniwo mechanizmu adaptacji do środowiska, są nie tylko reakcjami bezskutecznymi, zgoła zbędnymi, ale mogą stawać się czynnikiem współdziałającym w patogenezie niektórych chorób.

Czytaj dalej »

Ludzie zaaklimatyzowani do hipoksji wysokościowej cz. II

A. Huratado, stwierdził pogorszenie się wiązania tlenu przez hemoglobinę w miejscowości Morococha (Peru), na wysokości 4540 m n.p.m. Rzecz zabawna- także to zjawisko można było traktować jako wyraz przystosowania do niedoboru tlenu we wdychanym powietrzu. Przecież zmniejszenie powinowactwa hemoglobiny do tlenu oznaczało ułatwienie oddawania tlenu tkankom przez niosącą go z płuc oksyhemoglobinę!

Czytaj dalej »

Interesująca cecha ogólnej aklimatyzacji do zimna

Pod wpływem aklimatyzacji zmienia się także „źródło” ciepła, którego wytwarzanie wzrasta na zimnie. Termogeneza drżeniowa w coraz większym stopniu zastąpiona zostaje przez termogenezę bezdrżeniową. Organizm sięga do bardziej ekonomicznego z punktu widzenia bilansu cieplnego – wytwarzania ciepła. Drżenie mięśniowe jest, jak już o tym wspomniano, wprawdzie dobrym źródłem ciepła, ale wytworzone podczas drżenia ciepło bardzo łatwo tracone jest do otoczenia (ruch ciała względem powietrza). Czasem organizm traci w wyniku drżenia więcej ciepła, niż go powstało podczas drżenia. Dlatego z punktu widzenia utrzymywania równowagi bilansu cieplnego organizmu i stałej jego temperatury wewnętrznej korzystniejsze jest w zimnym otoczeniu zwiększanie ter- mogenezy bezdrżeniowej. Zjawisko to, znane dobrze u szeregu gatunków zwierząt, stwierdzono ostatnio również u ludzi zaaklimatyzowanych do zimna.

Czytaj dalej »

Historia pewnej grupu Eskimosów

Zabawnym przykładem pomyłek, do jakich może prowadzić niedocenienie tego faktu, może być historia związana ze stwierdzeniem u pewnej grupy Eskimosów większej objętości krwi przypadającej na kilogram ciężaru ciała niż u mieszkańców umiarkowanych stref klimatycznych. Kłopot związany z interpretacją tego zjawiska polegał na tym, że duża objętość krwi jest znana jako wyraz adaptacji do gorącego, a nie do zimnego otoczenia. Tym niemniej próbowano znaleźć możliwie przekonywające wyjaśnienie zwiększenia objętości krwi w organizmie jako przejawu adaptacji do zimna. Koniec dyskusji był niespodziewany – zmierzono temperaturę w igloo Eskimosów i temperaturę pod ubraniem, przy skórze, wówczas gdy byli na zewnątrz, na otwartej, bardzo zimnej przestrzeni. Okazało się, że ludzie ci żyli w mikroklimacie subtropikalnym! Stąd i duża objętość krwi. Tylko część mężczyzn – myśliwych, okresowo podczas łowów narażona była istotnie na obejmujący cały organizm wpływ zimna.

Czytaj dalej »

Profesor Gustaw Przychocki

Pasjonujące dowody historyczne wykorzystywania w organizacji żyda społecznego Inków zjawiska aklimatyzacji wysokościowej zestawił znany fizjolog peruwiański, badacz adaptacji do warunków hipo- ksji, prof. Carlos Monge w monografii Acclimatization in the Andes. Historical Confirmations of „Climatic Agression” in the Development of Andean Men, J. Hopkins Press., Baltimore, 1948. wcześniej zabraniały przemieszczenia Indian z rejonów ,»zimnych” do „umiarkowanych”, i na odwrót, dekrety cesarza Karola V i króla Filipa II. Tego rodzaju dowodów uwzględniania w organizacji społecznej czynników środowiska fizycznego (w tym przypadku wysokogórskiego) już w bardzo dawnej przeszłości można znaleźć więcej w zapisach historycznych z tamtych lat i w monografiach dotyczących biologicznych aspektów tej problematyki.

Czytaj dalej »